sobota, 28 czerwca 2014

Pies i rower – ogólne zasady

Witajcie ponownie J
Bardzo przepraszam za 4-miesięczną przerwę. Sporo się u mnie działo i nie miałam zupełnie głowy do pisania bloga. Mam nadzieję, że teraz uda mi się znaleźć czas żeby coś napisać przynajmniej raz w tygodniu.

Mamy wiosnę – czas sprzyjający przejażdżkom rowerowym. Pojawia się pytanie co wtedy z psem – ma jechać z nami, czy lepiej zostawić go w domu? Czy powinien biec przy rowerze na smyczy, czy luzem?
Jak to zwykle bywa: nie ma jednej dobrej, prostej odpowiedzi. Są jednak pewne elementy, na które na pewno trzeba zwrócić uwagę.
  1. Na rowerze przemieszczamy się znacznie szybciej niż pieszo. Jesteśmy więc w stanie przebyć znacznie większy dystans. Dla naszego psa nagła zmiana długości trasy spaceru jest zaskoczeniem. Wiele psów nie jest do tej zmiany przygotowana kondycyjnie. Jeżeli dzień po przejażdżce rowerowej nasz pies jest rozdrażniony lub apatyczny, to pewnie są to… zakwasy.
Warto pamiętać, że pierwsze przejażdżki w towarzystwie czworonoga powinny być dopasowane do Jego możliwości. A więc na początku nie przesadzajmy ani z tempem, ani z długością trasy. Jeżeli planujemy dłuższą wycieczkę, to lepiej zabrać psa na porządny spacer, a następnie zostawić go w domu i jechać bez niego.
  1. Pamiętać należy o przerwach i podawaniu psu wody. Co jakiś czas (ZANIM sami będziemy zmęczeni), róbmy przerwy dla pieszego przyjaciela. Jeżeli pies natychmiast padnie na ziemię – może warto skrócić wycieczkę i kierować się w stronę domu. Jeżeli chcemy kontynuować – dajmy psu porządnie odpocząć. Poczekajmy, aż sam wstanie żeby obwąchać okolicę. Koniecznie róbmy też częste przerwy.
  2. Jeżeli widzimy, że pies biegnie przy tylnym kole roweru, lub wręcz za rowerem – natychmiast robimy przerwę! Taki pies goni już resztką sił. Nie jesteśmy w stanie ocenić ile Jego organizm jeszcze wytrzyma. Pies zrobi wszystko, żeby nadążyć za opiekunem. Efektem może być skrajne wyczerpanie organizmu, a nawet zawał. W najlepszym razie – porządne zakwasy, które też nie są niczym przyjemnym, prawda?
  3. Zwracajmy uwagę rowerzystom, że ich psy potrzebują przerwy.
  4. Niektóre psy z definicji nie nadają się na towarzyszy rowerowych przejażdżek.
Do tej grupy zaliczyłabym szczeniaki (zbyt duży wysiłek nie jest wskazany ze względu na stawy psiaka), psich seniorów (ryzyko zawału), psy o krótkich nosach (chyba, że robimy bardzo częste przerwy i nie narzucamy zbyt szybkiego tempa), psiaki w typie basseta – krótkie nogi + stosunkowo duża masa ciała, pieski miniaturowe (pamiętajmy, że jeden krok owczarka niemieckiego, to co najmniej 5 kroków yorka. Nasz jeden obrót pedałami, to ile kroków yorka? Nie wiem, nie liczyłam, ale stawiałabym na coś w okolicach 30 kroków…)

  1. Żadnego psa nie zabierajmy na przebieżkę przy rowerze w upalne dni.
  2. O nylonowych kagańcach już chyba kiedyś pisałam? Zakładanie ich w taki sposób, że pies nie ma jak otworzyć pyska i wymaganie żeby biegł przy rowerze jest barbarzyństwem. My oddajemy ciepło, pocąc się na całej powierzchni ciała. Pies chłodzi się ziajaniem. To tak jakby ktoś nam włożył reklamówkę na głowę, ubrał w strój do nurkowania i wsadził na bieżnię, z której nie mielibyśmy jak zejść! Błagam, reagujcie, jeśli zobaczycie psa w tak założonym kagańcu. Reagować należy bez względu na to, czy pies biegnie przy rowerze, czy nie; bez względu też na to jaka jest pogoda. Wielu ludzi nie wie na jak wielkie ryzyko naraża swoje psy, zakładając im kaganiec uniemożliwiający otwarcie pyska. Tłumaczmy im spokojnie . Tylko wtedy jest szansa, że zmienią swoje zachowanie.

2 komentarze:

  1. A już myślałam, że to koniec bloga… uff:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tempo jazdy zawsze należy dostosować do psa. Ja wciąż nie zastanawiam, czy puszczać psa przy rowerze wolno, czy na smyczy. W mieście nie zawsze się da, ale na znanych nam, rzadko uczęszczanych trasach, gdzie nie grozi psu niebezpieczeństwo - czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń